kwietnia 15, 2013

Wieczorek Literacki w ramach FAMY - NEONEK nagrodzony!


Przytulne i skromne powierzchniowo wnętrze kawiarniano-księgarniane zapełniło się słuchaczami ciekawymi tego, co zaprezentują finalistki kategorii literackiej festiwalu FAMA. Ledwo było można wejść do środka. Wparowałam na wieczorek spóźniona, nie mogąc się odnaleźć w tym Gdańsku. Na szczęście poczekali. Przyszłam i zaraz się zaczęło.

Festiwal FAMA Trójmiasto - Wieczorek Literacki
Ano, szybko się zaczęło. Poszłam na pierwszy ogień do oceny. Rozluźniłam nieco atmosferę żarcikiem na temat własnego nazwiska i pełna obaw rozpoczęłam prezentację. Po raz pierwszy sama publicznie czytałam swoje poetyckie stworki-utworki, ale stres był niepotrzebny. Wszyscy pilnie słuchali, choć do mego lewego ucha w pewnym momencie dotarły głosy, że ludzie biedni nie rozumieją, co autorka miała na myśli. Uśmiechnęłam się tylko i zaraz przeszłam do wiersza lżejszego w formie. Przeczytałam łącznie trzy utwory: ciało statyczne, mamunię i kalesony, na koniec dodając jeszcze z pamięci dbam o siebie  i spłoszona zaraz schowałam się w kąciku.

Można było już odetchnąć z ulgą. Teraz już nie mnie oceniano. Teraz mogłam się w pełni zrelaksować, a to miejsce naprawdę temu sprzyjało. Pozostałe trzy kobitki prezentowały swoje pisanie, a także pojawiło się kilka przerywników muzycznych Krzysztofa Wojsztala, które jeszcze bardziej umiliły wieczór. Minusem był tylko brak odpowiedniej liczby krzeseł, ale nie był on zbyt dokuczliwy, kiedy się czerpało z atmosfery wieczorku, słuchając tego, co mają do powiedzenia pozostałe uczestniczki lub wymieniając luźne uwagi ze stojącymi najbliżej.

Na zakończenie głównej części wieczoru, części konkursowej, jurorka Magdalena Zelent poprosiła nas jeszcze o kilka słów o sobie, po czym podjęła się ciężkiego zadania zadecydowania o tym, która ma być tą wyróżnioną.

I po wysłuchaniu kilku gitarowych utworów, stało się! Jurorka ogłosiła werdykt. Po kolei opowiedziała o tym, co jej się podobało w prezentowanym fragmencie twórczości każdej z nas, a nad czym trzeba jeszcze popracować. Ostatnia i jednocześnie pierwsza byłam ja. Wygrałam, zostałam doceniona. Szczególnie zapadło mi w pamięć zdanie, które, uważam, dobrze opisuje to, o czym staram się pisać: To nie są teksty o niczym. Pani pisze o rzeczach błahych, codziennych i przez nie pokazuje coś głębszego. I byłam przyjemnie zaskoczona, że podobało się, mimo mojej czerwonej twarzy i publicznej nieporadności.

Wyszłam szczęśliwa. Jednak szczęśliwa nie z powodu nagrody, bardziej z powodu innej wygranej. Z powodu tego, że wygrałam sama ze sobą i się na to odważyłam. To kolejny sygnał dla mnie, że naprawdę nie warto się chować.

0 komentarze:

Prześlij komentarz